Nieco ponad rok od powstania debiutancką płytę "Kruk" wypuściła hardrockowa grupa BADdo. W składzie formacji występuje czterech byłych muzyków hardrockowej grupy Kruk.
Źródło: Interia.pl
Kruk to debiutancki album studyjny BADdo, wydany 30 kwietnia 2024 roku nakładem Lynx Music. Zawiera 10 oryginalnych kompozycji w stylu klasycznego hard rocka z elementami progresywnymi, pełen riffów gitarowych, hammondowych solówek i emocjonalnych ballad. Album nawiązuje do tradycji Deep Purple – wirtuozeria klawiszy Krzysztofa Walczyka przypomina Johna Lorda, a gitara Wojciecha Bembenka Steve'a Morse'a. Tytuł i okładka (reinterpretacja z okna i krukami) symbolizują ciągłość z grupą Kruk, pod którą ostatni raz zagrali na Festiwalu Legend Rocka z Deep Purple. Płyta to zapis pasji i wspomnień, mieszający energiczne hymny z nostalgicznymi momentami. Tracklista:
Neverland otwiera płytę marzycielskim riffem, Gdzieś Są Ogrody to ballada o utraconym raju z pięknymi harmoniami. Miłość Po Grób pulsuje basem Nowaka, a Po Co Jest Ta Gra? to hardrockowy numer z pytaniami egzystencjalnymi. Złodziej i Nowy Dzień oferują dynamikę, Przebudzenie – progresywne unisono w stylu Wishbone Ash. Jeszcze Raz (z debiutu) to perła z ciarkami i kunsztownym solo. Nie Wierzę Wam ma komercyjny sznyt, a Tu I Teraz zamyka nostalgicznym finałem.
BADdo to tylko z pozoru debiutanci, bo każdy kto spojrzy na nazwiska muzyków tworzących tę formację natychmiast będzie wiedział o co chodzi. Zresztą, artyści już tytułem albumu i szatą graficzną rozwiewają wszelkie wątpliwości. Tytuł Kruk i okładka, będąca swoistą reinterpretacją tej zdobiącej trzecią płytę Kruka It Will Not Come Back, są niezwykle wymowne. Bo BADdo tworzą byli muzycy Kruka: Tomasz Wiśniewski, Krzysztof Walczyk, Krzysztof Nowak i Dariusz Nawara a dopełniającym skład formacji jest gitarzysta, Wojciech Bembenek. Czyli… już wiecie czego się spodziewać. I kompletnie nie mam zamiaru was od tego kierunku myślenia odciągać. Bo ci, którzy cenią sobie albumy Kruka, na których grali ci muzycy, z pewnością się nie zawiodą. Łaskawym okiem spojrzą też ci, którzy lubią klasycznego hard rocka, dobre hard’n’heavy albo piękną „Purpurę”. Czasami dla siebie klasyfikuję podobającą mi się muzykę rockową, dzieląc ją na dwie proste kategorie o umownych tytułach: „poszukująca i oryginalna” oraz „stare, znane.. ale świetne, bo pełne emocji”. Debiut BADdo zdecydowanie należy do drugiej z nich. Bo gdy słucham tej płyty dostrzegam pięciu doświadczonych muzyków, którzy już z niejednego pieca chleb jedli i nie muszą nic nikomu udowadniać. Grają to, co kochają, albo to, co im w serduchu gra. A ponieważ grają to szczerze, to słychać w tym emocje. Być może to kwestia fajnego wakacyjnego czasu, ale dawno nie słyszałem tak atrakcyjnego polskiego albumu, przy którym chciałoby mi się pośpiewać, tupnąć nogą, pomachać głową albo najzwyczajniej wzruszyć przy nostalgicznej balladzie. Niby wszystko to na rockowy sposób proste, a jednak ujmuje słuchacza. Dowody w sprawie? Proszę bardzo. Rozpoczynający całość Neverland pędzi do przodu i ma kapitalny refren, następny Gdzieś są ogrody jest pięknie bujająco-funkujący, zaś Miłość po grób to typowy szybki blues rocker z arcyklasycznym riffem. Po co jest ta gra to jeden z najbardziej przejmujących momentów płyty – znakomita, „zawiesista” ballada z mocnym tekstem, z kolei następujący zaraz po niej Złodziej powraca do „starej szkoły” hardrockowania. Nowy dzień ponownie zwalnia i oferuje nie tylko melancholijną melodykę, ale też i świetne Hammondowe solo Walczyka a Przebudzenie świeci ładnym gitarowym unisono w stylu Wishbone Ash. Jeszcze raz to kolejna perła płyty, przy której można mieć ciary a wzmacniać je może dodatkowo kunsztowne gitarowe solo. Płytę kończą równie udane Nie wierzę wam i Tu i teraz. Ten drugi utwór, zaczynający się od słów „Żyj jak chcesz ty sam, bierz swój cenny czas, nikt nie powie Ci, jak najlepiej żyć…” chyba najtrafniej puentuje liryczny przekaz albumu..
Źródło: ArtRock.pl
BADdo – nowa nazwa, płytowy debiut, ale jednak nie tak do końca nowy. Rozwiązanie tajemnicy tkwi w tytule płyty – KRUK. Ten nowopowstały projekt składa się bowiem z muzyków, którzy wcześniej byli częścią znanej i cenionej, śląskiej formacji KRUK. BADdo tworzą bowiem: Tomasz Wiśniewski (wokal), Krzysztof Walczyk (hammond, syntezatory), Krzysztof Nowak (bas), Dariusz Nawara (perkusja). Oczywiście nie ma tutaj lidera Kruka, gitarzysty Piotra Brzychczego, mają natomiast na pokładzie młodego, utalentowanego gitarowego wirtuoza którym bez wątpienia jawi się Wojciech Bembenek. Nawiązując do niewątpliwych inspiracji, które zawsze towarzyszyły Krukowi, czyli Deep Purple, chciało by się powiedzieć, nie ma Ritchiego Blackmora, jest Steve Morse, albo Simon McBride! No i mają w składzie Krzysztofa Walczyka na klawiszach – wiadomo, to John Lord i Don Airey w jednym! Tomasz Wiśniewski nie wchodzi tutaj w wokalne górki, jak często czynił to będąc wokalistą Kruka (ale Ian Gillan też już z tego nie robi). Płyta to miks energii i nostalgii, z riffami i solówkami na światowym poziomie. Nie wierzę wam to najbardziej komercyjny fragment, ale całość autentyczna i pełna pasji.
Źródło: RockArea.pl
Jeszcze Raz to debiutancki singiel/EP zespołu BADdo, wydany 28 maja 2023 roku jako zapowiedź pełnego albumu. Nagrany w Epicentrum Studio pod okiem producenta Jana Mitoraja, utwór łączy klasyczny hard rock z nostalgiczną balladą, inspirowany erą Deep Purple i Uriah Heep. Trwa ok. 5 minut, z subtelnymi riffami gitarowymi Wojciecha Bembenka, hammondowymi akcentami Krzysztofa Walczyka i emocjonalnym wokalem Tomasza Wiśniewskiego. Tekst opowiada o powrotach do marzeń i pasji, symbolizując "nowy początek" po erze Kruk – to dźwiękowy zapis emocji z spotkań zespołu, pełen energii z koncertów jak w Radio Katowice. Singiel zadebiutował w radiu: 20 sierpnia 2023 w programie Wojtka Manna "Manniak po omacku" (Radio Nowy Świat) i 26 sierpnia w audycji Marka Wiernika #RockaKlasykawedługWiernika (Polskie Radio 3). Dostępny na Spotify, Tidal, Apple Music; reakcje fanów motywują do dalszej pracy. Tracklista (jeden utwór):
To nie tylko debiut, ale hołd dla śląskiego rocka – melodyjna melodia buduje napięcie, a kunsztowne solo gitarowe (później podkreślone w recenzjach "Kruk") daje ciarki. Idealny wstęp dla fanów autentycznego hard rocka, z potencjałem na live'y.